Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dakota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dakota. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2016

Od Dakoty CD Kayuna - Halloween cz.3

Kiedy już weszliśmy naszym oczom ukazała się duża polana i wszędzie były dekoracje Halloweenowe. Wszystko wyglądało wspaniale, było dobrze dopracowane. Wiedziałam, że moja matka i inne tygrysy bardzo się napracowały, aby wszystko zrobić. Wybiła dwudziesta druga godzina i impreza się rozkręciła. Spojrzałam na stoły i Kay przy jednym z nich siedział razem z Brunem, Noah'em i innymi samcami. Samice natomiast tańczyły i śpiewały. Nie chciałam być sama, więc podbiegłam do Kayuna i złapałam go za łapę, że ten mało nie przewrócił całego stołu. Trafiliśmy na środek polany. Zostawiłam go na chwilę i podbiegłam do sceny, na której stały głośniki itp. Włączyłam inną muzykę i po chwili byłam obok samca, a także zaczęliśmy wszyscy tańczyć. Impreza miała trwać do samego rana. Już wszyscy prawdopodobnie byli na szczęście nie zapomnieli biletów, które miała moja matka.

~Kilka godzin później~

Wybiła godzina dwunasta. Była to tak zwana godzina duchów, wtedy wszystkie zjawy wychodziły na wolność, do świata żywych. Zaczęliśmy opowiadać sobie różne straszne historie. Jeszcze nikt nie wyszedł z imprezy. O drugiej w nocy natomiast mieliśmy iść niedaleko ludzi i ich trochę postraszyć, lecz to było dopiero za dwie godziny, więc było jeszcze sporo czasu. Widziałam jak Kay stał sam przy stołach, wtedy postanowiłam mu coś powiedzieć.
- Kay mam dla ciebie wiadomość.
- Jaką? Zapytał zaskoczony
- Zostaniesz ojcem.
Opuściłam łeb i czekałam na reakcję samca. Myślałam, że będzie nie zadowolony z tego faktu, bo nie mówił mi nic o dzieciach.

<Kay? Jak ja kocham niespodzianki, a ty? XD>

sobota, 29 października 2016

Od Dakoty CD Kayuna - Halloween cz.1

Moja matka postanowiła, że każdy tygrys będzie musiał wziąć kogoś do pary, nie musiało to oznaczać, że są na prawdę razem. Na przejściu będzie stała moja matka i Xena, aby sprawdzać bilety. Ja nie będę miała biletu, bo jestem alfą. Już wiedziałam z kim pójdę. Był to mój ukochany - Kayun. Postanowiłam przejść się na spacer. W oddali zobaczyłam jakieś pole. Było całe pomarańczowe. Wiedziałam tylko, że na pewno należy do ludzi. Podeszłam do pola bliżej... cały teren porastały duże i ładne dynie. W tych stronach ludzie często siali dynię na Halloween i chętnie je obchodzili tak jak my. Gdyby rosły one blisko jakiegoś domu lub osady nigdy bym nie podeszła, ale ludzi tu nie było, więc postanowiłam skorzystać i zabrałam dwie dynie. Zawsze mogłam tu przyjść i wziąć więcej. Postawiłam je w mojej jaskini. Zastanawiałam się jak mam je wyciąć. W jaskini nie miałam nic ostrego, spojrzałam w dół i zobaczyłam moje ostre pazury. To było rozwiązanie tego problemy. dobrze się nimi posługiwałam i chwilę później miałam już skończone dynie. Na jeden z nich widniał tygrys, a drugi był tradycyjny, a zarazem ludzki, czyli normalna twarz. Z tego, że lubiłam straszniejsze dynie taka właśnie ona była. Nagle słyszałam jak ktoś coś toczy. Spojrzałam na wyjście do jaskini, był to Kayun i toczył dwie duże dynie. Zatrzymał je przede mną i powiedział.
- Ładne?
- Tak, ale spójrz za mną...
Wzrok samca powędrował za mną. Na początku nie wiedział o co mi chodzi, ale po chwili zorientował się, że miałam już dynie.
- Ale te zrobimy razem. Uśmiechnął się
Także się uśmiechnęłam i wzięliśmy jedną dynię i zaczęliśmy ją wycinać. Za chwilę na dyni widniał napis "Happy Halloween" a w około niego nietoperze i inne ozdoby. Potem zrobiliśmy stroje. Kay faktycznie miał racje, że w tym kostiumie był jak nie on, ale to w końcu Halloween. Ja natomiast przebrałam się za czarownicę. Kapelusz był duży i ostro zakończony. Sukienka była z przodu krótka, a z tyłu długa. Był to dobry pomysł, bo dzięki temu lepiej się chodziło. Na łapach miałam jakby bolerko, ale nie było do niego podobne. Nie wiedziałam jak to można było nazwać.



~Dzień później~

Nadszedł dzień imprezy. Jednak będzie ona dopiero wieczorem. Mieliśmy czas na przygotowania i tym podobne.

<Kay? Pamiętaj my nie potrzebujemy biletów XD>

niedziela, 25 września 2016

Od Dakoty CD Kayuna

Na początku myślałam, że zemdleję co powiedział. Myślałam, że sobie żartuję i aż zaniemówiłam
- Daka żyjesz? Machał łapą przed moim pyskiem
I dotarło do mnie co powiedział
- Tak! Krzyknęłam i rzuciłam się na samca, że aż go przewróciłam
- Ale co? Nie ściskaj tak. Wyduszał z siebie resztki głosu
- Zostanę twoją partnerką! Przepraszam, po prostu jestem szczęśliwa.
Puściłam go i patrzyłam mu w oczy, mówiąc także co o tym myślę. Kay uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Chyba powiemy to dla Bruna? Zapytał
- No nie za bardzo jestem tego pewna, wiesz jaki on jest teraz w stosunku do ciebie. Powiedziałam
- Może mnie nie zabije za to, że się kocham prawda? Uśmiechnął się do mnie
- No może nie.
Kayun złapał mnie za łapę i pobiegliśmy powiedzieć o tym wszystkim dla mojego brata. Wiedziałam, że na pewno nie będzie z tego bardzo zadowolony, ale nie będę też tego przed nim ukrywać, a nawet gdyby to nie dałoby się tego ukrywać przez całe życie i i tak wyszło by na jaw. Doszliśmy do sporego drzewa, przy którym stał Bruno. Oczywiście nie sam, bo z jakąś tygrysicą.
- On to oczywiście każdą musi poderwać, dobrze że ja chociaż jestem jego siostrą. Zmarszczyłam brwi mówiąc przy tym.
- A kto o tym powie, że jesteśmy razem? Dodałam po chwili
- No ja jestem tu facetem i ja o tym powiem. Powiedział nie za pewnie samiec
- Jesteś tego pewien? Ja w końcu jestem jego siostrą i mi nic nie zrobi.
- Jestem, jestem. Chodźmy już. Złapał mnie za łapę i poszliśmy
Podeszliśmy do niego i.......

<Kay? Sorry, że musiałeś tyle czekać :/>

poniedziałek, 5 września 2016

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień"

Musiałam przyznać, że Kay się postarał. Warchlak był sycący i od razy poczułam, że mam pełny żołądek.
- Hym.... to może idziemy na spacer? Zaproponowałam, przekręcając lekko głowę
- No dobrze, więc chodźmy.
Kayun złapał mnie za łapę i pociągnął. Biegliśmy, aż na naszej drodze był kamień i oboje się o niego potknęliśmy. Na szczęście byliśmy obok Łąki Zakochanych i właśnie tam wylądowaliśmy, tocząc się na miękkiej i delikatnej trawie. W końcu się zatrzymaliśmy. Kayun wylądował na plecach, a ja na nim. I nasze pyski po raz kolejny się spotkały, w końcu samiec zrobił pierwszy krok i znów mnie pocałował. Leżeliśmy jeszcze tak przez parę dobrych godzin, a ja wtulałam się w miękką sierść Kaya. Przecież nie mogło być tak wiecznie pięknie. Ale po tym dniu wiedziałam, że już go kocham, ale czy on czuje to samo do mnie. Wolałam poczekać, aż Kayun coś powie na ten temat. Nie chciałam się przed nim wygłupić. W końcu może mieć każdą samicę, a ja jestem tylko tą przypadkową i na "jedną noc". Ale miałam wielką nadzieje, że tak nie jest. Był już zachód słońca i Kayun odprowadził mnie do jaskini i się pożegnaliśmy. tygrys odwrócił się i poszedł przed siebie, a ja lekko przechylając głowę patrzyłam jak znika w ciemności. jutro na pewno będzie czekał mnie ciekawy dzień, więc już nic więcej nie robiłam i poszłam spać.

<Kayun? Zrobiłam z ciebie takiego romantyka XD>

piątek, 19 sierpnia 2016

Od Dakoty CD Kayuna - Pechowy dzień

Nie byłam pewna czy tu zostać. Gdyby moja matka się o tym dowiedziała to by mi dała popalić. Nie wiedzieliśmy też czy tu może nie mieszka jakieś stado. Jeśli by tak było to mogli by nam coś zrobić, że przyszliśmy na ich teren. Postanowiłam, że nic nie powiem dla matki jak i dla mojego brata. Wiem, że Bruno nie przepada teraz za Kayunem, ale miałam nadzieje, że w końcu się do niego przekona, a może nawet zostaną kolegami. Kayun zaproponował jaskinię, w której mieliśmy spędzić noc. Kay trochę mnie namawiał, ale w końcu się zgodziłam. Nie ukrywam, że tam było bardzo pięknie i sama chciałam zostać tam na noc. Dziś podobno miała być pełnia, więc będzie jasno i tez pięknie. Razem z samcem poszliśmy razem do jaskini. Zapadała już noc. Księżyc pomału się wyłonił . Byłam już zmęczona, więc szybko zasnęłam, a Kay nade mną czuwał

~Kilka godzin później~

Pomału otworzyłam oczy, było w miarę jasno, ponieważ na niebie był już księżyc, który nawet dostawał się do groty. Delikatnie i cicho podniosłam głowę. Obok mnie leżał i patrzył na księżyc Kayun. Cicho przysunęłam się do tygrysa. Miał tak gęstą i delikatną sierść. Położyłam się do niego, lecz on i tak nie słyszał. Te noce były zimne, więc mocno wtuliłam się do samca.

<Kay?>

Od Dakoty CD Kayuna - Pechowy dzień

Nie mogłam tak od razu z dnia na dzień mu ponownie zaufać. Już raz to zrobiłam i to naruszył. Więcej tego błędu nie popełnię ponownie. Niech się trochę postara, a ja na to z chęcią będę patrzyła. Niech przyniesie jakieś kwiaty, zaczepia mnie i w ogóle, a może wtedy na sto procent będę mu już ufała. Musze wiedzieć, że mu zależy. Wiem, że umie się dużo bardziej postarać. Była już noc i postanowiłam iść spać.

~Następny dzień~

- Wstawiaj księżniczko.
Nadstawiłam ucho i usłyszałam znajomy mi głos. Pomału otworzyłam oczy i przed sobą zobaczyłam Kayuna.
- Nie mów tak do mnie. Powiedziałam z krzywą miną na swoim pysku
- Dobrze, księżniczko. Wystawił zęby i się uśmiechnął
- Ha..ha..ha. Powiedziałam nie zadowolona.
Zmarszczyłam brwi i przewróciłam oczami. Podniosłam się nadal niezadowolona i wyszłam z jaskini. Podeszłam do jeziora i się napiłam.
- Ja już muszę iść.
Pocałował mnie w policzek i pobiegł. Niestety nie zauważył przed sobą kamienia i zaczepił swoją łapę o niego. Finał był oczywiście taki, że się przewrócił, a ja zrobiłam wielkie oczy i chciałam do niego biec, ale nagle się podniósł uśmiechnął i krzykną.
- Nic mi nie jest!
Pyf....faceci, powiedziałam do siebie i poszłam z powrotem do jaskini. Niestety nie spałam całą noc. Nie mogłam w ogóle zasnąć. I poszłam nadal spać

~Kilka godzin później~

- Wstawaj! Wstawaj mała.
Jak myślałam to znów był on. Wstawałam bardzo nie chętnie, ale musiałam to zrobić, bo nie dał by mi spokoju.
- Co chcesz? Zapytałam
- Chodź ze mną, mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką niespodziankę?
- Jak ci powiem to nie będzie już niespodzianką. Droczył się ze mną samiec
Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, a on mnie popchną, że mało się nie przewróciłam, aż w końcu mu uległam i poszłam za nim.

<Kay?>

wtorek, 16 sierpnia 2016

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień"

Wybraliśmy się na krótki spacer po terenach stada. Kiedy szliśmy było bardzo cicho, aż Kayun się odezwał.
- Too....Co dziś robiłaś? Zapytał
- A nic, jak zawsze coś upolowałam, napiłam się no i zaraz przyszłam do ciebie. Odpowiedziałam.
I Kay nic nie powiedział, więc poszliśmy sobie na ślubną polanę, teraz nie było tam, żadnego ślubu, więc mogliśmy tam przebywać. Usiedliśmy na ławce i tak rozmawialiśmy cały dzień. Niestety kiedyś w końcu musiałam on się skończyć i tak zastał wieczór. Dla mnie ten dzień strasznie szybko minął. Kayun nie wiedział, że na łące zakochanych o tej porze latają tam świetliki i poszliśmy tam.
- Widziałeś kiedyś świetliki? Zapytałam zaciekawiona
- Nie, a ty?
Wtedy podniosłam się i otarłam łapę o trawę, a z niej wyleciały pięknie święcące świetliki.
- Ojej jak pięknie! Krzyknął głośno Kayun
- Wiem, wiem. Odpowiedziałam z uśmiechem na pysku
- To chyba czas wracać prawda? Powiedział łagodnym głosem
- Masz racje chodźmy. Powiedziałam
W końcu kiedyś ten dzień musiał się zakończyć. Całą drogę przegadaliśmy o tym wieczorze. Tak doszliśmy do mojej jaskini. Kayun do mnie podszedł i pocałował mnie w policzek i poszedł.

<Kayun?>

sobota, 13 sierpnia 2016

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień"

Nie spodziewałam się, że Kayun zrobił się taki łagodny wobec mnie. Ale to było bardzo miłe  jego strony. Stał się bardzo troskliwy i w ogóle. Kiedy powiedział o tej Avrill to się zmienił. Nie mogło do mnie to dojść, ale chyba się w nim zakochałam. Nie wiem jak to mogło być możliwe po tych wszystkich przeżyciach. Wtedy nasze pyski spotkały się bliżej. Kay spuścił głowę, ponieważ był ode mnie wyższy i nasze oczy spotkały się bardzo blisko siebie. Widziałam, że Kay przybliża swój pysk dużo bliżej. I stało się delikatnie mnie pocałował. Odsunęłam się od niego trochę i samiec powiedział
- Nie chciałaś, wiedziałem, przepraszam. Powiedział niezadowolony
Widziałam jego zmieszanie, widziałam, że się zawstydził, a nie wiedział tego, że zrobiłam to specjalnie. Samiec chciał iść i się odwrócił, odszedł na kilka metrów. Wtedy do niego szybko podbiegłam.
- Kay. Powiedziałam cichym tonem i tygrys się odwrócił
- Tak....
Nie zdążył dokończyć, bo go pocałowałam. Tygrys na początku zrobił wielkie oczy, ale po chwili je zamknął i również mnie całował. To był mój pierwszy pocałunek, ale na pewno nigdy go nie zapomnę. Potem poszliśmy na trawę i w kwiaty położyliśmy się obok siebie, a ja się do niego przytulałam. Oboje byliśmy bardzo szczęśliwi. Po kilkunastu minutach robiło się już ciemno i Kayun odprowadził mnie do jaskini.
- To do zobaczenia Kay
- Do jutra.
Samiec nie spodziewał się co zrobię. Na pożegnanie podeszłam do niego i go pocałowałam w policzek i poszłam do jaskini.



<Kayun, kochany dokończ XD>

Od Dakota CD Kayuna - "Pechowy dzień"

- Kay.... próbowałam powiedzieć mu,że mnie ściska i nie mogę oddychać
- Ciii......Przerwał mi samiec
- Ale na prawdę mnie posłuchaj. Puść mnie już, bo nie mogę oddychać. Powiedziałam już prawie nie oddychając.
- Wybacz najukochańsza...Znaczy wybacz Dakota. Odpowiedział bardzo zmieszany tygrys.
Widziałam jak zrobiło się mu głupio, gdy to powiedział. Ja też nie ukrywam, że się bardzo, ale to bardzo zdziwiłam, że tak do nie powiedział. Postanowiliśmy pójść do jaskini, ale samiec podczas powrotu nadal milczał jak grób. Już sama nie widziałam co mam o tym myśleć. Zaczął padać deszcz, na szczęście zdążyliśmy przyjść  do jaskini. I wtedy wszedł cały mokry i wkurzony Bruno.
- Co on tu robi?!! Zaczął bardzo mocno i głośno krzyczeć
- Zostaw go Bruno! Możesz nas zostawić poradzę sobie, idź już. Powiedziałam twardym tonem do brata
- Niech ci będzie ale..... Nie dokończył, ponieważ mu przerwałam
- Możesz mi zaufać idź. Powiedziałam
- Siostra tobie ufam, ale jemu już nie! Krzyknął
Prosiłam go, aż w końcu się zgodził i sobie poszedł. Wtedy zostaliśmy tylko my i zadałam mu to pytanie.
- Kayun.
- Tak?
- Kim była Avrill? Zapytałam zaciekawiona

<Kay?>

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień'

Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Z jednej strony wydawało mi się, że to następna jego bajeczka, a z drugiej strony, że to jest prawda. Wydawało mi się, że podobam się dla niego, ale nie chciałam nawet o tym myśleć, nie chciałam być z kimś takim jak on. Mało mnie nie zabił, gdyby nie Bruno. W głowie miałam całkowity huragan. Kiedy spojrzał mi w oczy widziałam w nich ból i cierpienie. Czy jest nadzieja, że się zmieni? W moich oczach były już łzy, wtedy Kay podszedł do mnie i je przetarł
- Proszę nie płacz. Powiedział przybitym głosem
- Odejdź ode mnie. Powiedziałam wystraszona
- Dlaczego?
- Nie jestem w stanie ci ponownie zaufać. Powiedziałam
I wtedy już nie mogłam i rozpłakałam się na jego oczach. Spojrzałam na niego i widziałam, że żałował co zrobił. Wtedy miałam szczęście, że nie było ze mną Brunona, bo nie wiem co by dla niego zrobił. Samiec prosił mnie o wybaczenie, lecz ja byłam bezsilna nie umiałam powiedzieć, że mu wybaczam. Jak dla mnie na te kilka dni to było o wiele za dużo. A wtedy dla Kayuna zaczęła lecieć łezka, wtedy też nie wiedziałam co robię i rzuciłam się na niego przytulając go, a do ucha szepcząc, że mu wybaczam.

<Kayun?>

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień"

Wybiegłam zakrwawiona z jaskini. Na szczęście nie miałam dlatego do tygrysiego szpitala. Kiedy tam dotarłam. Szybko opatrzyli moją szyję. Jednak byłam tak zmęczona po tym, że zasnęłam.

~Kilka godzin później~

Otworzyłam jedno ok, a potem drugie. Obróciłam głowę w prawą stronę, a przy mnie był Bruno.
- Wstałaś księżniczko. Powiedział ucieszony
- Co ci jest? Zapytałam zaniepokojona
- Nic, to tylko stłuczenie, lecz z tobą nie jest tak dobrze. Odpowiedział
- Nic mi nie będzie.
- Dakota wiesz, że to będzie trzeba powiedzieć dla naszej mamy?
- Co takiego? Nie daj spokój, to nie jej sprawa. Powiedziałam niezadowolona
- No dobrze, ale uważaj na siebie
Wtedy Bruno pomógł mi wyjść ze szpitala i poszliśmy do jego jaskini. Dał mi wody i troszczył się o mnie, a ja będę miała kolejną traumę do końca swojego życia. I po raz kolejny zakręciła mi się łezka w oku. Obiecałam sobie wtedy, że mu nigdy tego nie wybaczę. Postanowiłam wybrać się na spacer, miałam także nadzieję, że go nie spotkam, niestety moje błagania nie zostały wysłuchane. Na mojej drodze staną on.
- Dakota.....
- Daj mi spokój! Bo jak nie to powiem wszystko dla mojej matki i wyrzuci ciebie ze stada. Nie dałam mu dokończyć.

<Kayun>

Od Dakoty CD Kayuna - "Pechowy dzień"

Szybko wybiegłam ze łzami w oczach. Co ja mu takiego zrobiłam? Zastanawiałam się i ciągle dręczyło mnie pytanie kim jest Avrill? Musiała być na prawdę dla niego ważna. Przez chwile było mi go szkoda, lecz wtedy przypomniałam sobie jak mnie potraktował. Postanowiłam, że pójdę sobie na Polanę Zakochanych, owszem nie byłam zakochana w nikim, a na pewno nie w nim, ale po prostu tam było tak pięknie i cudownie. Położyłam się wśród tych wszystkich kwiatów, a z oczy płynęły mi łzy i nie mogłam przestać myśląc o tej sytuacji, która miała miejsce wcześniej. Był już zachód, słońce chowało się za górami i było widać tylko promienie w górze. Zrobiło się już prawie ciemno. Poleżałam jeszcze chwilę. Zamknęłam oczy i już po chwili zasnęłam

~Godzinę później~

Otworzyłam oczy i na początku nie wiedziałam gdzie jestem. Podniosłam się i rozejrzałam, przypomniałam sobie, że jestem na łące. Postanowiłam iść do domu. Kiedy szłam przez ścieżkę napotkałam Bruno, który jak zawsze chciał mi dokuczyć.
- Co tam młoda, gdzie twój chłopka? Zapytał jak zawsze z uśmiechem
- Daj mi spokój. Odezwałam się smutnym głosem i spuszczonym pyskiem w dół
Może i Bruno był głupi, ale w wyjątkowych sytuacjach zachowywuje się poważnie.
- Ej siostra co się dzieję?
- Co? Przecież nic się nie dzieje, o co ci chodzi?
I podbiegłam trochę, aby Bruno mnie zostawił w spokoju. Lecz co się okazało nie był taki głupi jak mi się wydawało i pobiegł za mną do jaskini.
- Przecież widzę, że jesteś smutna. Powiedział
- Wydaje ci się.
- Siostra nie kłam mi tu i tak wiem, że to robisz. Powiedział niezadowolony
- To przez Kaya.
- A co on ci zrobił?
- Gadał o jakiejś Avrill i mówił, że koś mu przypominam, nie pamiętam za bardzo co mówił. A potem na mnie dwa razy krzyknął i mnie wygonił, jakbym coś mu zrobiła, a nawet wydawał się w porządku widać, że się myliłam. Opowiedziałam skruszonym głosem
- O ja mu pokażę! Nikt nie będzie traktował tak mojej siostry, może i jej dokuczam, ale to i tak moja mała i kochana siostrzyczka. Powiedział z uśmiechem
Na prawdę mnie zaskoczył tymi słowami
- Zostaw go Bruno, nie warto. Powiedziałam
- Na pewno? Jesteś tego pewna?
- Tak
Bruno przytaknął. A ja już po chwili nie wytrzymałam i zaczęłam mocno płakać on do mnie podszedł i mnie mocno przytulił, a nawet pocieszył. To było na prawdę dziwne, on przecież się tak nie zachowywał. Ciągle mi dokuczał i w ogóle. Ale widać, że mnie kochał.
- To co młoda ja już idę do siebie okej? Zapytał mnie Bruno
- Dobrze. Dobranoc. Pożegnałam go
- No śpij dobrze
Poszłam się napić. Ale nadal nie mogłam o tym zapomnieć. Zadawałam sobie pytanie dlaczego to właśnie mi się to przytrafiło, co ja takiego zrobiłam? Wtedy "zapukał" ktoś do mnie do drzwi. Poszłam otworzyć. Był to Kayun. W oczach miałam nienawiść. Jak on mógł tu jeszcze przyjść?

<Kay? Po co ty tu jeszcze przylazłeś? XD>

Od Dakoty - "Pechowy Dzień"

Nie za bardzo znałam tego Kayuna i widziałam, że chyba nie chętnie ze mną rozmawiał. I jak by nie musiał to by mnie nie rotował. Tak na prawdę nie obchodziło mnie to za bardzo, ale tak czy siak mnie uratował, więc trzeba było się odwdzięczyć jakoś,
- Idziesz ze mną? Zapytałam nie za bardzo zadowolona
- Gdzie? Zapytał zaciekawiony tygrys
- Tak sobie się przejść. Odpowiedziałam
- Hym.... no niech ci będzie i tak nie mam nic do roboty.
Szłam pierwsza, ponieważ znałam te tereny. W końcu moja matka była alfą. I wtedy już gorzej chyba być nie mogło, natknęliśmy się na Brunona. Niestety musieliśmy się na niego natknąć pomyślałam i musieliśmy też przejść obok niego.
- O siora. Nie wiedziałam, że lubisz się kąpać. Zaśmiał się
- Oj ty już się lepiej nie odzywaj. Popatrzyłam na niego jak bym go miała zaraz udusić
- Ale widzę, że nie jesteś sama. Więc to twój nowy chłopak? Zapytał z szyderczym uśmieszkiem na pysku
- Co?! Nie! Krzyknęłam
- Tak na pewno nie. Powiedział
- Zamknij się już może. Wykrzyknęłam mu prosto w pysk
Popatrzyłam na chwilę na Kaya i widziałam jakie ma miny kiedy gadałam z Brunonem. Żeby miał takiego brata lub siostrę to by mnie zrozumiał. Mój brat po prostu zachowywał się jak skończony debil, ale nie on nim był. Kiedy szliśmy to nawet do siebie nic nie mówiliśmy. Kay na pewno myślał, że jestem jakaś łatwa albo co, ale ze mną niestety nie ma tak łatwo. Idąc sobie, na prawdę nie spodziewałam, że takie coś może się stać. Zamyśliłam się i już prawie upadałam, ale złapał mnie Kay i patrzył mi się głęboko w oczy.
- Ej....ej....
Zaczęłam machać łapą przed jego oczami, bo tygrys zamarł.
- Co? Gdzie jestem?
Przewróciłam oczami i powiedziałam do niego
- Ale ty wiesz, że możesz mnie już puścić ty mój wybawco? Zaśmiałam się
- Co? Ja ciebie nie trzymam. Sprzeciwiał się samiec
- Tak na pewno, puść mnie. Powiedziałam
I samiec w końcu nie puścił. Nie wiem co mu się wtedy stało.

<Kay, co ty tak skamieniałeś? XD>

piątek, 12 sierpnia 2016

Od Dakoty - Pechowy dzień

Wstałam sobie wcześnie rano. I czułam się bardzo dziwnie, ponieważ czułam kogoś obecność, a wiedziałam, że byłam sama w jaskini. Po chwili się obróciłam i ujrzałam tam tygrysa. Cicho podeszłam i zajrzałam. Nie mogłam w to uwierzyć! To był Bruno! Oj dostanie się imbecylowi! Powiedziałam sobie w myślach. Podeszłam do niego bliżej i wtedy się zaczęło.
- Wstawaj!! Krzyknęłam tak głośno, że może inne tygrysy też mnie usłyszały, a Bruno myślałam, że umrze ze strachu, a ja położyłam się na ziemię ze śmiechu
- Ej siora, co ty wyprawiasz?! Powiedział tak zły i myślałam, że zaraz się na mnie żuci z pazurami
- A ty co wyprawiasz?! Też krzyknęłam do niego
- Ja?! Nic, śpię sobie spokojnie, a ty mnie straszysz! Powiedział oburzony
- Czemu znów śpisz w mojej jaskini?!
- Oj nie spinaj się tak siostra. Chodziłem sobie z Kayunem i nie chciało mi się iść do siebie. No jesteś przecież moją siostrą, a nie dziewczyną. Zaśmiał się
I w tamtej chwili mnie zemdliło, gdy to powiedział
- A goń się! Krzyknęłam i wyszłam z jaskini

~Kilka godzin później~

Postanowiłam sobie coś upolować, bo długo chodziłam. I dobrze się złożyło, bo w oddali zobaczyłam królika. Mój świetny wzrok nigdy mnie nie zawodził i teraz też tego nie zrobił. Cicho podeszłam do zwierzęcia i rzuciłam się na niego, lecz królik był szybszy, więc zaczęłam go od razu gonić. Ale to był mój chyba pechowy dzień, ponieważ nie widziałam korzenia, który wystawał spod ziemi, a na wprost była rzeka. Moja łapa zaczepiła się o niego i po chwili byłam już w wodzie.

~Kilkanaście minut później~

Podniosłam delikatnie głowę i zobaczyłam tygrysa, lecz był odwrócony, więc nie miałam pojęcia kto to jest. Niestety byłam bardzo zmęczona i po chwili moja głowa upadła na ziemię i zasnęłam.

<Ktosiu?>

czwartek, 4 sierpnia 2016

Profil tygrysicy - Dakota


Imię: Dakota
Pseudonim: Jeszcze nikt jej nie wymyślił. A może ty jej wymyślisz?
Wiek: 10 lat
Płeć: Samica
Hierarchia: Młoda Alfa
Stanowisko: Dowudczyni polowań
Cechy charakteru: Dakota jest bardzo podobna do swojej matki. Anaksu jest dla niej jak wzór. Dakota lubi ją naśladować, nawet jak ma już tyle lat i wie, że kiedyś będzie alfą tego stada, lecz czasem kłóci się o to z bratem. Nie wie oczywiście na sto procent czy nią będzie, ale w duszy ma taką nadzieję.
Cechy fizyczne: Szybka i zwinna.
Boi się: Że kogoś pokocha, a ten ktoś ją odrzuci, czyli łatwiej. Zawodu miłosnego.
Znak szczególny: Bardzo czarne i dobrze widoczne paski.
Partner: Szuka tego jedynego, który nie pokocha ją za to, że jest alfą, ale za to, że jest sobą.
Rodzice: Matka - Anaksunamun, Ojciec - Niestety nie pamięta go, ponieważ porzucił ich kiedy byli mali
Inna rodzina: Brat - Bruno
Potomstwo: Chciałaby
Inne zdjęcia: Brak
Historia: Urodziła się tu, tu zostanie i tu umrze.
Złote psy: 5.000.000
Data dołączenia: 4.08.2016
Właścicielka: ♥Ognista♥/HW